Po rewolucyjnej, choć mającej wiele wad Miurze
P400 przyszedł czas na model P400 S, zaprezentowany w
1969 roku podczas salonu w Genewie. S to skrót od Spinto.
Z zewnątrz zmiany mają charakter jedynie symboliczny. Najłatwiej
zauważyć chromowane obramówki wokół szyb i przednich świateł
a także literkę S z tyłu. Zastosowano także nowe spinnery,
czyli ozdóbki nakręcane na felgę i maskujące śruby. I to koniec
modyfikacji, bo niby po co poprawiać coś, co jest doskonałe?
Na szczęście inżynierowi Lambo nieco więcej czasu poświęcili
wnętrzu, które było chyba najsłabszym elementem P400. Oczywiście
Miura S nie stała się komfortową limuzyną, jednak warunki
w jej wnętrzu z pewnością stały się bardziej cywilizowane,
głównie za sprawą nieco uszczelnionej przegrody silnika. Miura
S była w standardzie wyposażana w elektryczne szyby. Listę
dodatkowego wyposażenia otwierało radio, montowane pomiędzy
oparciami siedzeń, zatem manipulowanie nim podczas jazdy jest
niemożliwe. Przydałoby się sterowanie na kierownicy, niestety
tego Lamborghini nie oferowało. Za 500 000 lirów klient mógł
zamówić klimatyzację, montowaną bezpośrednio przed pasażerem.
Powinna zrównoważyć upał bijący od silnika, jednak trudno
o niej powiedzieć, że była skuteczna. Pewien dziennikarz porównał
jej pracę do kasłania myszy. No comment. W opisywanym wozie
zastosowano także nowe przyciski w podsufitce a także opcjonalnie
3-punktowe pasy. Klient mógł także zamówić komplet firmowych
walizek.
Najważniejsze zmiany są jednak ukryte przed przeciętnym zjadaczem
chleba. Otóż Miura P400 oraz 125 pierwszych egzemplarzy P400
S było oparte na ramie spawanej ze stalowej blachy o grubości
0,9 mm. Jak się okazało taka konstrukcja nie zapewniała Miurze
sztywności, co było zauważalne przy ostrej jeździe. Dlatego
też od egzemplarza nr. 125 stosowano blachę o grubości równej
1 mm, co oczywiście zwiększyło masę o 125 kg. Przednią i tylną
część karoserii wykonano z lekkiego aluminium, a dach oraz
drzwi ze stali.
Inżynierowie przeprojektowali tylne zawieszenie, obniżając
je i utwardzając. Pojazd wyposażono w nowe, niskoprofilowe
opony Pirelli Cinturato. W późniejszych egzemplarzach pojawiły
się także wentylowane tarcze hamulcowe.
Inżynierowie nie zapomnieli oczywiście o silniku. Zastosowano
nowe gaźniki, z których już nie kapało paliwo, tak jak w P400.
Moc wzrosła o 20 koni, do 370, wzrósł także moment obrotowy.
Niby to niewiele, jednak w znaczny sposób poprawiły się osiągi.
Ponadto przeróbka wydechu umożliwiła nieznaczne powiększenie
bagażnika.
Ogólnie mówiąc Miura S była samochodem zdecydowanie bardziej
dopracowanym niż poprzedniczka, jednak nadal nie można nazwać
ją doskonałą. Tak będzie można określić ostatnia ewolucję
Miury czyli P400 SV.
|