|
|
Lamborghini
Diablo GT |
| |
|
|
A oto prawdziwy potwór. Najszybsze drogowe Diablo
i w swoim czasie (1999r.) najszybszy, produkowany seryjnie wóz
świata. Jednym słowem Diablo GT. Jego huczna prezentacja odbyła
się na Salonie genewskim w 1999 roku. Założenia konstrukcyjne
były proste: stworzyć wyścigowy samochód, którym możnaby jeździć
po drogach publicznych. Inżynierowie Lamborghini wykorzystali
wiele elementów i rozwiązań z wyścigowego modelu GT2. Nie musieli
się także liczyć z kasą, ponieważ rok wcześniej Lambo zostało
wykupione przez Audi. Pierwsze co rzuca się w oczy to liczne
zmiany stylistyczne. GT wygląda nowocześniej i agresywniej od
standardowego Diablo, jednocześnie nie zatracił charakteru poprzednika.
Zupełnie przeprojektowano cały przód stosując nowy zderzak,
pokrywę bagażnika oraz światła z Diablo MY1999. To czego nie
widać na pierwszy rzut oka to powiększenie rozstawu przednich
kół. Jednak to nie koniec zmian. Aby dobrze chłodzić silnik
na dachu zamontowano sporych rozmiarów pojedynczy wlot. Spory
zmianom stylistycznym poddano cały tył. Nie ma tutaj sensu za
dużo pisać, wystarczy popatrzeć na fotki. Zmianom uległo także,
to, co nie widoczne czyli konstrukcja nośna. Znana z Diablo
stalowa, rurowa rama pozostała, jednak zastosowano w niej wiele
karbonowych elementów. Z tego samego materiału zbudowano niemal
całe nadwozie. W wielu miejscach, na przykład na zderzakach,
karbon został pomalowany tylko bezbarwnym lakierem. Jedyne nie-karbonowe
elementy nadwozia to stalowy dach i aluminiowe drzwi. Zawieszenie
GT zostało wyposażone w 4-stopniowy system regulacji. Aby zatrzymać
rozpędzony bolid zastosowano nowy układ hamulcowy Brembo z tarczami
wielkości dużej pizzy.
Natomiast wnętrze GT to prawdziwa esencja sportu samochodowego.
Dwa kubełkowe fotele, które przyssiewają się do kierowcy a do
tego czteropunktowe pasy. Na boczkach drzwiowych, na desce rozdzielczej,
słowem wszędzie wykończenia z karbonu. To czym deska rozdzielcza
i siedzenia mają zostać obszyte zależy oczywiście od klienta.
Do wyboru wyścigowa alcantara, luksusowa skóra lub bardzo fajnie
wyglądające połączenie tych dwóch materiałów. Wszystko w dowolnym
kolorze. Ludzie szczególnie ceniący sobie komfort mogli zamówić
mniej sportowe siedzenia z Diablo VT. Od września 1999 roku
za dopłatą można było otrzymać system multimedialny Clarion.
Jego centralnym punktem jest spory wyświetlacz wysuwający się
z deski rozdzielczej. Służy on także jako wsteczne lusterko.
W tylnym spojlerze zamontowano kamerę, która przekazywała obraz
do monitora co rozwiązało problem kiepskiej widoczności do tyłu.
Istniała także możliwość wyposażenia GT w nawigację.
I pora na najważniejsze - silnik. Jego pojemność zwiększono
do 6 litrów, dzięki wydłużeniu skoku tłoka o 4mm. Jednak to
nie jedyne zmiany. Każdy cylinder jest zasilany przez osobną
przepustnicę, a nad równomiernym rozłożeniem mocy w pełnym zakresie
obrotów czuwają zmienne fazy rozrządu. Diablo posiada niemal
wyścigowy układ wydechowy wyposażony w system ENCS, ograniczający
hałas. Wszystkie te zmiany pozwoliły wykrzesać 575 koni mechanicznych.
Taka moc bez problemu zamieniała tylne opony w siwy dym i rozpędzała
ważącego 1460 kg GT do setki w 3,9s. Tradycyjnie już samochód
wyposażono w 5-biegową skrzynię. Przyszły właściciel mógł wybrać
jedno z kilku ustawień swojej skrzyni i tak w zależności od
egzemplarza prędkość maksymalna wynosi od 338 do 345 km/h. Napęd
tylko na tylne koła.
Firma Lamborghini zapowiadała wyprodukowanie 80 sztuk Diablo
GT, ostatecznie powstało ich 83, wszystkie z kierownicą po lewej
stronie. Każdy egzemplarz kosztował równo 300 000 dolarów, podobną
sumę należy wyłożyć za używany model, jeśli tylko znajdzie się
sprzedający. Samochód uzyskał homologację i był sprzedawany
tylko na Starym Kontynencie. Według nieoficjalnych źródeł kilka
egzemplarzy zostało przez właścicieli wysłanych do USA i Japonii.
Na bazie niemal wyścigowego GT powstał bardzo wyścigowy model
GTR.
|
|