Od 1963 roku Lamborghini słynie z produkcji
pięknych i szybkich supersamochodów. Tak jest po dziś dzień,
jednak gdzieś od początku XXI wieku wozom z Sant' Agata czegoś
brakowało, czegoś za co kochaliśmy wcześniejsze modele. Tym
czymś jest szaleństwo i ekstrawagancja, czynnik wyróżniający
z tłumu Miurę, Countacha i Diablo. Szefostwo Lambo szybko
to zauważyło, wypuszczając ostrzejsze Murcielago i Gallardo
Superleggera, jednak to tylko przedsmak tego, co nastąpiło
we wrześniu 2007. Nowy model Reventón swoją kombinacją stylu,
ekstrawagancji i osiągów może się równać chyba tylko z Pagani
Zondą F.
Pomysł na tak niezwykły samochód zrodził się w głowach ludzi
z Lamborghini Centro Stile. Nowy model powstał dla uczczenia
wspaniałych wyników finansowych Lamborghini i całej grupy
VW. W wakacje 2007 roku kilku wybranych dealerów z Europy
i USA urządziło spotkania, dla swoich najbardziej zaufanych
(czytaj najbogatszych klientów), ludzi którzy posiadają co
najmniej kilka samochodów Lamborghini. Podczas tego spotkania
po raz pierwszy zaprezentowano szkice nowego modelu i przedstawiono
jego ogólną koncepcję. 20 osób od razu zdecydowało się wyłożyć
milion euro za możliwość posiadania wyjątkowego samochodu,
który jeszcze nie istniał. Wkrótce w Internecie pojawiły się
pierwsze przecieki, które nie brzmiały zbyt wiarygodnie. Dopiero
5 września szef Lamborghini potwierdził, że powstanie limitowany
model wart milion euro. Reventón został pokazany światu podczas
Salonu samochodowego we Frankfurcie, wtedy właśnie w 100%
potwierdziły się wcześniejsze informacje.
Reventón to imię byka, który w 1943 roku zabił na arenie znanego
torreadora Felixa Guzmana. Samochód został zbudowany w oparciu
o podzespoły Murcielago LP640. Z zewnątrz z modelu bazowego
pozostawiono tylko unoszone drzwi, reszta jest zupełnie nowa.
Natchnieniem dla projektantów Reventón'a był najnowocześniejszy
samolot wielozadaniowy świata - Lockheed Martin F-22 Raptor.
Jak można połączyć samochód z samolotem?? Nowe lamborghini
pokazuje, że można. Linia przodu została wyostrzona, a wloty
powietrza upodobniono do tych z myśliwca. Całości dopełniają
nowe światła i wgłębienie przed przednią szybą, przywodzące
na myśl niewykrywalne maszyny. Kształt pokrywy silnika ma
odwzorowywać grzbiet F-22. Tylne światła LED i wloty powietrza
pod nimi zostały wystylizowane na dysze wylotowe z silników
odrzutowych. Ponadto cały tył został optycznie poszerzony
co potęguje wrażenie, że Reventón faktycznie jest odrzutowcem.
Z F-22 zapożyczono także kolor. 18- calowe felgi wyglądają
jak wirujące ostrza i jeszcze ten stylizowany wlew paliwa.
Po otwarciu drzwi dobitnie przekonamy się, że pojazdem bazowym
jest tu LP640. Nie ma jednak co narzekać, bo eleganckie wnętrze
Murcielago zostało doposażone o kilka bajerów. Cały panel
wskaźników wykonano z karbonu, a wewnątrz znalazły się 3 oddzielone
od siebie wyświetlacze. Mogą one przekazywać kierowcy dane
na 2 sposoby. Dla ceniących klasykę na wyświetlaczach mogą
być wyświetlane tradycyjne zegary. Kto chce się czuć jak pilot
skorzysta z opcji drugiej, w której na wyświetlaczach pojawia
się obraz podobny do tego na monitorach w kokpicie myśliwca.
Podsufitkę boczki drzwiowe i deskę wykończono alcantarą w
kolorze nadwozia, która na fotelach łączy się z ciemną skórą.
Dodatkowo przybyło kilka ozdóbek z karbonu.
Silnik i cały układ jezdny pochodzi od Murcielago LP640. Z
12-cylindrowego motoru udało się wydusić dodatkowe 10 koni
co daje razem 650. Nie wpłynęło to na osiągi, bowiem Reventón
waży tyle samo co LP640.
Powstanie zaledwie 20 sztuk tego modelu, a każda z nich została
już sprzedana zanim zamontowano w niej koła.
Patrząc na samochody takie jak Reventón czy Bugatti Veyron
można być spokojnym o dalsze losy supersamochodów z grupy
VW i między bajki włożyć wypowiedź jednego z szefów koncernu,
który palnął, cytuję: "koniec z produkcją zabawek"?
|