Lamborghini Murciélago, uznawane przez wielu
za jeden z najwspanialszych supersamochodów początku XXI wieku
kończy swoje długie panowanie. Murciélago było produkowane
w latach 2001 - 2010, fabrykę opuściło dokładnie 4099 egzemplarzy,
począwszy od 580-konnego Murciélago 6,2, przez udoskonalone
LP640 aż po przyspieszające w 3,2s do setki SuperVeloce.
Przed pracownikami Lamborghini postawiono bardzo trudne zadanie;
następca legendarnego Murcie powinien być jeszcze lepszy od
poprzednika, a wiec piękniejszy, szybszy, lepiej prowadzący
i bardziej działający na każda komórkę całą kierowcy, pasażera
oraz przypadkowych gapiów.
Te wymagania spełnić ma model Aventador LP 700-4, pojazd
ochrzczono imieniem byka, który podczas corridy odbywającej
się w Saragossie w 1993 roku otrzymał Trofeo de la Pe?a La
Madro?era - nagrodę za wyjątkową dzielność. Czy nowy model
jest godnym spadkobiercom flagowych Lamborghini?
Zacznijmy od tego, co widać gołym okiem..
Na pierwszy rzut oka małe rozczarowanie. W przeszłości każdy
nowy, flagowy model Lamborghini wprowadzał mniejszą lub większą
rewolucję stylistyczną, nie było mowy o pomyleniu Diablo z
Murcielago czy Countacha z Miurą. Tymczasem LP700-4 stanowi
kontynuację dotychczasowego stylu Lamborghini, jednocześnie
zawierając szereg elementów znanych z innych modeli. Zarówno
przód jak i tył nawiązuje do Reventón'a, dodatkowo można zauważyć
delikatne odniesienia do prototypowego Estoque. Do tego wszystkiego
dochodzą lusterka podobne do tych z Gallardo, oraz pokaźne
felgi, tylko że ich wzór już kiedyś, gdzieś widzieliśmy. Nowością
są pozbawione ramek, otwierane do góry drzwi, z minimalnym
odchyleniem w bok, to pierwsza tak poważna ingerencja w LamboDoors
od czasu ich wynalezienia w latach 70. Kolejny nowy akcent
to monstrualnych rozmiarów wloty powietrza za tylnymi drzwiami,
diodowe światłą do jazdy dziennej, a także przetłoczenie,
biegnące przez pokrywę bagażnika a następnie przez całą tylną
część nadwozia. Jednak te nowe elementy gubią się w ogólnym
zarysie samochodu, który nadal bardzo podobny do Reventón'a.
Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że Aventador, pomalowany
na ciemny kolor mógłby przez niezbyt wprawionego fana motoryzacji
pomylony ze swoim przodkiem. Czyżby zatem styliści nie spisali
się najlepiej fundując nam odgrzewanego kotleta? Nie do końca…
Fakt że każdy nowy, flagowy okręt Lambo wprowadzał nowy styl,
nie znaczy wcale, ze tak samo musi być w przypadku opisywanego
auta, tym bardziej że linia stylistyczna zapoczątkowana przez
Murcielago LP640 wzbudzała i nadal wzbudza zachwyt. Aventador
jest jednocześnie eleganci i bardzo agresywny, a jego dynamiczna
linia zdaje się przecinać z wielką prędkością powietrze, nawet
gdy samochód stoi w miejscu. Do tego dochodzi seria drobnych
smaczków, które dopełniają całości niczym przeszycia na drogiej
torebce. Takie elementy jak wlew paliwa, czy obecne w kilku
miejscach motywy litery Y, sprawiają że na taki samochód można
się gapić godzinami. To nadal Lambo działające na zmysły,
to nadal Lambo, które będzie się świetnie prezentowało zarówno
na średniowiecznym rynku włoskiego miasteczka, wśród modernistycznych
wieżowców centrum finansowego oraz na plakacie w pokoju trzynastolatka.
Nadwozie Aventador'a ma zatem wszystkie cechy, jakimi powinien
legitymować się supersamochód, przy których wszelkie narzekania
powinny zamilknąć.
Sam gdy po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia, skrzywiłem się
szepcząc pod nosem "Przecież to Reventón…", ale
po dłuższym zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że nie
wyobrażam sobie inaczej wyglądającego Aventador'a
Pod znajomo wyglądającym nadwoziem kryje się absolutna rewolucja
techniczna, z szeregiem rozwiązań, które Lamborghini stosuje
po raz pierwszy.
Zacznijmy od silnika:
Na początek najważniejsza informacja - Lamborghini pozostaje
wierne swojej tradycji. Żadnych hybryd, turbin, kompresorów
czy tez dowsizeingu. Nowe serce dla flagowego Lambo posiada
12 cylindrów, słuszną pojemność 6,5 litra oraz zapierającą
dech moc wynoszącą aż 700 koni mechanicznych. Jest to oczywiście
wysokoobrotowa jednostka wolnossąca. Nowy silnik nie ma nic
wspólnego z motorem napędzającym Murcielago, został stworzony
od przysłowiowej, czystej kartki papieru. Takie podejście
zostało wymuszone przez wymagania stawiane nowej jednostce.
Priorytetem była nie tylko wysoka moc, ale także możliwie
kompaktowe rozmiary jednostki oraz jej niska masa. W tym miejscu
warto zaznaczyć, że nowa jednostka została zaprojektowana
i zbudowana w Sant' Agata, a nie Ingolstadt. Blok silnika
oraz głowice zostały w całości odlane z siluminu (stop aluminium
z krzemem), stalowe są tylko wnętrza cylindrów. Pozwoliło
tu na obniżenie masy jednostki do 235 kg. Jak na dwunastocylindrową
jednostkę, nowy silnik jest bardzo kompaktowy, mierzy bowiem
665 mm wysokości 884 mm szerokości i tylko 784 mm długości.
Skok tłoka zredukowano do 95 mm, co umożliwiło podniesienie
stopnia kompresji do 11,8 : Co ciekawe silnik nie posiada
bezpośredniego wtrysku paliwa, stosowanego choćby w Gallardo,
inżynierowie Lambo zdecydowali się "tradycyjny"
wtrysk wielopunktowy, sterowany przez 4 niezależne przepustnice
Silnik wyposażono w suchą miskę olejową, zapewniającą smarowanie
przy ekstremalnych przeciążeniach, a dodatkowo umożliwiająca
niższe zamontowanie silnika. Kolejną ciekawostką jest inteligentny
system chłodzenia, który w zależności od sytuacji może wyłączać
z obiegu poszczególne części, celem utrzymania idealnej temperatury
jednostki w każdych warunkach, nawet wkrótce po uruchomieniu.
Nowa jednostka musi spełniać surowe normy emisji spalin, stąd
też w układzie wydechowym zastosowano aż sześć katalizatorów.
Silnik spełnia normy emisji Euro 5, a na każdy kilometr wydziela
ok. 400g dwutlenku węgla. Nie zapomniano oczywiście o odpowiednim
dźwięku, podobnie jak w Gallardo, także tutaj zastosowano
specjalne zawory w kolektorze wydechowym, które otwierają
się przy wyższych obrotach, zdecydowanie poprawiając doznania
akustyczne kierowcy i przypadkowych gapiów.
Nowy silnik jest sprzężony z również nową siedmiobiegową skrzynią
biegów.
E-gear odchodzi do lamusa, nastaje era skrzyni ISR (Independent
Shifting
Rods). Podobnie jak w przypadku e-gear, jest to zrobotyzowana
skrzynia manualna, wyposażona w suche sprzęgło cierne, w przeciwieństwie
do poprzedniczki, dwudyskowe.
Warto zaznaczyć, że nie jest to skrzynie dwusprzęgłowa, tak
jak znane choćby z VW DSG, jednak dzięki swojej konstrukcji
ISR zmienia biegi równie szybko a przy okazji jest znacznie
lżejsze.
Za zmianę biegów odpowiada wysokociśnieniowy system, wyposażony
w siedem niezwykle szybkich, sterowanych elektronicznie siłowników.
Czas zmiany biegów został skrócony o 40% w stosunku do i tak
bardzo szybkiej skrzyni e-gear i wynosi obecnie 50 milisekund.
Jednocześnie skrzynia waży tylko 70 kg.
Kierowca będzie mógł wygrać jeden z trzech trybów pracy skrzyni
biegów: Strada (maksymalny komfort). Sport (kompromis pomiędzy
komfortem a szybka zmianą) oraz Corsa (najszybsza zmiana biegów).
Dostępny będzie także tryb całkowicie automatyczny oraz asystent
szybkiego startu.
Kolejnym rozwiązaniem technicznym, które odchodzi do lamusa
jest sprzęgło wiskotyczne, które od premiery Diablo VT w 1993
roku dzielnie rozdzielało moc pomiędzy osie wszystkich czteronapędowych
Lamborghini. Aventador ma oczywiście również napęd na 4 koła,
jednak jego sercem jest mechanizm różnicowy Haldex najnowszej
generacji, podobny jak w Bugatti Veyron. Elektronicznie sterowany
mechanizm współpracuje z samoblokującym się dyferencjałem
na tylnej osi.
Kolejną nowinką, po raz pierwszy zastosowaną w Lamborghini,
jest system zawieszenia typu push-rod. Charakterystyczną cechą
takiego zawieszenia są poprzecznie umieszczone amortyzatory
i sprężyny, połączone z kołami za pomocą systemu aluminiowych
dźwigni. Taki rozwiązanie stosuje się od lat w bolidach F1
a także najszybszych samochodach drogowych, jak choćby Ferrari
Enzo.
Takie zawszenie poprawia aerodynamikę pojazdu, umożliwia obniżenie
profilu nadwozia a także czyni cała konstrukcję lżejszą oraz
sztywniejszą. Przednie zawieszenie umożliwia zwiększenie prześwitu
o 40 mm.
Szybki, dobrze prowadzący się samochód powinien także dobrze
hamować. Aventador jest wyposażony w układ hamulcowy z ceramicznymi
tarczami o astronomicznej średnicy 400 mm z przodu i niewiele
mniejszej z tyłu. Tradycyjne, stalowe tarcze nie będą w ogóle
oferowane.
Wszystkie wymienione wcześniej elementy nie zdadzą się na
wiele jeśli nie zostaną ze sobą połączone i w ten oto sposób
przechodzimy do kolejnej rewelacji technicznej, a mianowicie
struktury nośnej.
Nadwozie Lamborghini Murcielago było wykonane w większości
z włókien węglowych (nie licząc dachu i drzwi), jednak opierało
się na stalowej ramie. Trzeba przyznać, że w obecnych czasach
to dosyć przestarzałe rozwiązanie i niemal jasnym było, że
taka konstrukcja odejdzie do lamusa i zostanie zastąpiona
monocoque z włókien węglowych. Lamborghini rozpoczęło prace
na tym nowoczesnym materiałem już w 1983 roku, wtedy to w
firmie powołano do życie specjalną komórkę zajmującą się pracami
nad włóknem węglowym, jej przewodniczącym był niejaki Horacio
Pagani, tak, ten od Zondy. Mijały kolejne lata, karbon trafiał
powoli do produkcji seryjnej, jednak wykonywano z niego głównie
elementy nadwozia i niektóre, mniej ważne fragmenty struktur
nośnych. Konkurencja poszła do przodu, opierając swoje najszybsze
modele na przestrzennych strukturach nośnych, wykonanych z
włókien węglowych, podczas gdy Lambo pozostawało wierne stalowej
ramie. Od obecnego roku Lambo posiada dwa laboratoria zajmujące
się materiałami przyszłości, jedno w Sant' Agata, a drugie
w amerykańskim Seattle, które współpracuje z inżynierami firmy
Boeing oraz naukowcami z University of Washington.
Prawdziwy pokaz możliwości wykorzystania włókien węglowych
mieliśmy okazję podziwiać w październiku zeszłego roku, wraz
z premierą Sesto Elemento. Teraz przyszedł czas, aby rozwiania
prezentowanie w prototypie trafiły do produkcji seryjnej.
Sercem struktury nośnej Aventador'a jest monocoque wykonane
w całości z włókien węglowych, a ważący zaledwie 147,5 kg.
Do niego przymocowano przednie oraz tylną ramę pomocniczą,
obie aluminiowe, co razem waży 229 kg i odznacza się sztywnością
przewyższającą współczesne samochody tej klasy.
Aventador, wedle zapewnień Lamborghini, stanowi nowa jakość
na rynku supersamochodów, potwierdzają to nieliczni dziennikarze,
którzy mieli okazję przejechać się prototypem. Pomomo wysokiej
ceny wynoszącej 255 000 euro (Murcielago LP640 kosztowało
215 000) Lamborghini nie musi obawiać się braku zamówień.
Pierwsze egzemplarze LP 700-4 trafią do klientów pod koniec
wakacji.
|