Tuning nawet supersamochodów jakimi bez wątpienia
są Lamborghini jest zjawiskiem jak najbardziej pozytywnym,
pod warunkiem że wykonują go zawodowcy. Niestety zdarzają
się przypadki, że tuningu podejmują się ludzie nie mający
o nim pojęcia. W ten sposób powstała choćby ultra-paskudna
Sonata oraz opisywany samochód.
Wszystko zaczęło się od 400 GT 2+2 sprzedanego w USA. Samochód
miał niegroźny wypadek, w wyniku którego uszkodzony został
przód. Właściciel poskąpił kasy dla autoryzowanego serwisu
i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Do przodu 400 GT 2+2
dolepił, no cóż dziób własnej konstrukcji, wizualnie zupełnie
nie pasujący do Lambo. Miejsce połączenia jest widoczne, ponieważ
ktoś, kto to sklecał do kupy zapomniał usunąć daszków po oryginalnych
światłach. Być może te otwory poprawiają wentylację silnika.
Nowy przód został wyposażony w otwierane światła, pionowe
kierunkowskazy oraz białą kratkę, chyba z Alcatraz. Na szczęście
superauta najczęściej ogląda się z tyłu, a tam pomysłowy właściciel
nic nie modyfikował.
|